Trefl Sopot uległ po dogrywce drużynie z Zielonej Góry 106:108 (20-14, 25-27, 25-27, 23-25, dogrywka 13-15). Gra nerwów, wymiany cios za ciosem sprawiły, że niedzielne spotkanie w Sopocie należało do bardzo widowiskowych. Przez całe spotkanie żadna z drużyn nie wywalczyła znaczącej przewagi, raz za razem obie strony wymieniały się prowadzeniem.
Po pierwszej kwarcie drużyna z Sopotu schodziła z parkietu z nieznacznym prowadzeniem, widać było, że obie drużyny są ambitne i łatwo nie odpuszczą tego spotkania. Druga kwarta należała przede wszystkim do Filipa Dylewicza, który niezwykle skutecznie punktował zza linii 3 punktów. Drużyna z Zielonej Góry nie pozwoliła jednak na ucieczkę koszykarzom z kurortu i skutecznie niwelowała swoje straty. Na koniec drugiej kwarty Trefl Sopot schodził z boiska po raz kolejny z nieznacznym prowadzeniem 45:41 (16 punktów do połowy zdobył Filip Dylewicz).
W trakcie przerwy, zostały przeprowadzone dwie licytacje dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, szczęśliwy zwycięzca za 1300 zł będzie miał możliwość poprowadzenia jednego z treningów wicemistrzów Polski w roli pierwszego szkoleniowca. Za 750zł wykupiono natomiast uczestnictwo w treningu Trefla jako jeden z zawodników.
Po przerwie Stelmet Zielona Góra zaczął odrabiać straty i już po chwili na tablicach widniał wynik 50:49. Po akcjach 2 + 1 dla Filipa Dylewicza i Adama Waczyńskiego Trefl Sopot ponownie wygrywał 58:52. Zielonogórzanie się jednak nie poddali i zakończyli tą kwartę z niewielką stratą 70:68.
Czwartą kwartę można opisać jako grę nerwów. Obie drużyny punktowały i odpowiadały raz za razem, na tablicach co chwilę zmieniał się lider. Kibice przez ostatnie dwie minuty na stojąco dopingowały swoje drużyny. W ostatnich sekundach meczu obie drużyny zaczęły popełniać błędy i stosunkowo łatwe rzuty nie trafiały w cel. 53 sekundy przed końcem meczu Sime Sprajla zremisował 89:89. Frank Turner po rzutach wolnych zmniejszył prowadzenie (90:91). Łukasz Seweryn tuż przed ostatnią syreną dorzucił z rzutów wolnych 2 punkty (90:93). Drużyna Trefla zdążyła przeprowadzić jeszcze jedną akcję i celnym rzutem za 3 Filipa Dylewicza doprowadza do dogrywki.
Nerwy i zmęczenie dały się we znaki także w dogrywce. Tuż przed końcem na tablicach widniał wynik 103:104, Cesnauskis wykorzystał jednak 2 z 2 rzutów wolnych i doprowadził do stanu 103:106. Po stronie Sopotu również 2 punkty z wolnych w wykonaniu Turnera (105:106). Niestety kolejny raz, Cesnauskis wykorzystał rzuty wolne i przypieczętował zwycięstwo rzucając 108 punkt. Ostatnia akcja niecelna w wykonaniu Trefla i spotkanie zostało zakończone ostatecznie z wynikiem 106:108.


